Jeżdżę Mercedesem, więc wszystko mi wolno.

Nagminnie na miejscach dla inwalidów, chodnikach i trawinkach natykamy się na samochody, które nie mają podstaw by w danych miejscach stać. W większości przypadków są to drogie, luksusowe samochody, których właściciele żyją w przekonaniu, że pewne przepisy ich nie dotyczą. Stawiają auta jak najbliżej wejść do galerii handlowych, na trawnikach przed fryzjerem czy chodniku przy urzędzie. Żyją w błogim przekonaniu, że pewne przepisy ich nie dotyczą, mandaty zapewne nie interesują, a utrudnienia życia, jakie fundują innym mają, mówiąc kolokwialnie – gdzieś. Czy jest to generalizowanie – oczywiście, bo mnóstwo kierowców postępuje tak samo, co jest równie irytujące dla zwykłego użytkownika przestrzeni publicznej. Jest jednak coś w tym, że drogie auta rzucają się bardziej w oczy, mocniej denerwują. Swego czasu funkcjonowało dosyć mocno oznaczanie takich samochodów karnymi nalepkami. Może czas wrócić do tego zwyczaju? To pewnie trochę bolało jak na błyszczącym lakierze pojawiał się kompromitujący napis.

Komentarze są zamknięte.